Przyczyny kryzysu w gospodarce wolnorynkowej.

W środkach masowego przekazu bardzo często obecnie słyszymy na temat kryzysu gospodarczego. Wielu ludzi za obecny stan sytuacji ekonomicznej obarcza pewne grupy osób, polityków, instytucje finansowe. Warto jednak się zastanowić, czy jest możliwe uniknięcie kryzysu, tzn., czy możliwy jest ciągły wzrost gospodarczy bez żadnych nawet krótkotrwałych okresów recesji.

Gospodarkę wolnorynkową charakteryzuje swoboda wejścia i wyjścia z rynku. Oczywiście jest to pewnego rodzaju teoretyczne założenie, które w praktyce napotyka pewne bariery prawne i ekonomiczne. W zależności od branży w której działają przedsiębiorstwa muszą one spełnić określone wymagania. Każdy jednak ma prawo być przedsiębiorcą. Codziennie zatem dochodzi do wielu milionów, a nawet wielu miliardów transakcji kupna sprzedaży. Są to naturalne procesy, które w praktyce są niemożliwe do skontrolowania. Potrzeby konsumentów są bardzo różne i zmienne, nawet najbardziej doskonałe badanie, nie odpowie nam na pytanie jaki będzie globalny popyt za miesiąc, rok czy za 10 lat. Ludzie zatem kierując się swoimi upodobaniami, kupują to co jest im w tym momencie potrzebne. Jednak w pewnym momencie każdy człowiek posiada tyle dóbr, że jego konsumpcja powoli zaczyna spadać.

Na przykład koncerny, które produkują samochody, nie są w stanie przewidzieć kiedy ten moment nastąpi. W momencie koniunktury gospodarczej pracują one na pełnych mocach produkcyjnych, ciągle inwestując i zatrudniając nowych pracowników. W pewnym jednak momencie ta „samonapędzająca się maszyna” zatrzymuje się, z powodu braku popytu na rynku. Wielu rodzin w Zachodniej Europie posiada już dwa samochody i nie potrzebuje ich mieć więcej. W takim przypadku potrzebna jest już pomoc państwa. Na przykład nie dawno rząd Niemiec uruchomił program dopłat na zakup nowego samochodu dla obywateli, którzy wycofają z użytku swoje stare auto.

Takie działanie wywołało dodatkowy popyt na rynku nowych samochodów. Obecnie Niemcy kupują nowe auta na skalę nie spotykaną od wielu lat. W wielu krajach sytuacja na rynku motoryzacyjnym jest wyznacznikiem kryzysu. Są jednak branże, które mają jeszcze większy wpływ na gospodarkę danego kraju. W Polsce niewątpliwie taką rolę odgrywa budownictwo mieszkaniowe oraz ściśle z nim powiązany rynek kredytów hipotecznych.

Parę lat temu, gdy stopy procentowe kredytów w złotych były na niskim poziomie oraz dodatkowo pojawiły się atrakcyjne pożyczki we frankach szwajcarskich, wielu Polaków decydowało się na inwestycję mieszkaniową. Nastąpił niespotykany od wielu lat  ruch na rynku mieszkaniowym. Deweloperzy nie nadążali za realnymi możliwościami finansowymi Polaków. Mała podaż mieszkań w stosunku do popytu spowodowała, że w ciągu roku ceny mieszkań w największych polskich miastach wzrosły dwukrotnie.

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku domków jednorodzinnych. Pojawił się duży popyt na działki budowlane. W okolicach Warszawy cena jednego metra kwadratowego ziemi w ciągu roku potrafiła wzrosnąć trzykrotnie. Ogromny popyt na materiały budowlane takie jak cegła, cement, blachodachówka spowodował, że ich ceny również szły mocno w górę.

Dopiero restrykcyjna polityka udzielania kredytów hipotecznych, którą do tej pory stosują banki działające w Polsce spowodowała spowolnienie na rynku budowlanym. Gospodarka podlega zatem pewnym zasadom. Każdy skutek ma swoją przyczynę, trudno jest jednak przewidzieć pewne zdarzenia w przyszłości. Nikt zapewne nie może przewidzieć jak będzie cena mieszkań w Warszawie za rok i jakie będzie w związku z tym zainteresowanie ludzi zakupem nowych mieszkań w tym mieście.

Zapoznaj się z naszą ofertą tworzenia biznesplanów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *