Wójtowie nie chcą dotacji.

Gminna kasa jest pusta. Jedynym ratunkiem jest dotacja z Unii Europejskiej. Wniosek zostaje więc złożony, lecz z powodu rażących błędów zostaje szybko odrzucony… i wszyscy są zadowoleni. Paradoks? Nie, w Polsce takie praktyki stają się coraz powszechniejsze! Żyjemy bowiem w kraju, w którym wielu zamiast pieniędzy woli mieć święty spokój.

Gmina w powiecie bialskim. Wójt oświadcza, że „przydałoby się złożyć jakiś wniosek o dotację”. Pracownik gminy wniosek składa i gmina dostaje 600 tysięcy złotych na kanalizację. Zamiast radości wójt przychodzi jednak do urzędnika z pretensjami – „to przecież trzeba będzie rozliczyć i pewnie jakaś kontrola będzie”.

Inna gmina na Zamojszczyźnie. Radni naciskają na wójta, żeby złożył wniosek na oświetlenie kilku wsi. Ten w końcu się zgadza, lecz wie, że nie ma pieniędzy na tzw. wkład własny. Nakazuje więc urzędniczce „napisać taki wniosek, żebyśmy nic nie dostali”. „To co wysłałam do urzędu trudno nazwać wnioskiem” – mówi pracownica. Pieniędzy gmina nie otrzymała.

Takich sytuacji jest coraz więcej. Wójtowie składają fikcyjne wnioski bo muszą się wykazać przed wyborami, bo tego chcą wyborcy. W duchu modlą się, żeby pieniądze nie zostały przyznane – będą kontrole, rozliczenia, a poza tym nie ma pieniędzy na wkład własny. W efekcie wpływające wnioski są źle napisane i nie mają żadnych szans na zaakceptowanie, a wójtowie z zatroskaną miną rozkładają ręce i mówią „nie dali”. I dopóki nie zmieni się mentalność Polaków i przyzwyczajenie do dbania wyłącznie o własny stołek, liczba fikcyjnych wniosków będzie stale rosła.

Zapoznaj się z naszą ofertą pozyskiwania Dotacji Unijnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *