Ciemna strona dotacji – o dotacjach bardzo krytycznie

Wstęp – Od Autora
Artykuł niniejszy nie będzie ani formą (pisanego dość nieformalnym językiem felietonu), ani treścią (surowy osąd obiektu pożądania wielu naszych czytelników – tak zwanych „dotacji” i innych form „pomocy publicznej”) przypominał tego, z czym zazwyczaj spotykacie się Państwo na niniejszym serwisie(instruktaży, poradników oraz analiz traktujących o szeroko pojętym biznesie). Będzie to opis nieefektywności oraz niemoralności (osąd moralny nie jest tu czymś osobistym – dobro i zło to kategorie obiektywne nadawane po stosowanej analizie) tak zwanych dotacji oraz innych form subwencji gospodarczych pisany pod kątem adresata, którym jest mały lub średni przedsiębiorca korzystający lub rozważający korzystanie z tych form wsparcia. Artykuł ten kieruję również to tak zwanych zwykłych ludzi codziennie bombardowanych hałaśliwą propagandą w tym temacie (rzetelnej informacji niestety ani widu ani słychu).

Pisząc i publikując ten artykuł w jakimś sensie strzelam gola do bramki własnej oraz serwisu go publikującego: w końcu przedstawię swoje osobiste i dość zdecydowane stanowisko w temacie nie tylko nieefektywności gospodarczej (w skali makro bardzo łatwe do wykazania, w skali mikro już niekoniecznie) dotacji – można zaliczyć do nich nie tylko te przyznawane absolwentom czy bezrobotnym na założenie swojej firmy, ale również dotowanie choćby produkcji rolnej, twórczości artystycznej, produkcji przemysłowej czy ostatnich hitów: „ratowania systemu finansowego” poprzez najzwyklejsze podarowanie kilku firmom finansowym kwot pieniędzy tak ogromnych, że wygodnie przeliczalnych chyba jedynie na wagony kolejowe banknotów lub też „solidarności europejskiej” w postaci dotowania niemieckiego Opla między innymi pieniędzmi państwa polskiego (prościej mówiąc: polskiego podatnika). Wspólnie wraz z osobom odpowiedzialnym za publikację treści zwyczajnie zależy nam pokazywaniu prawdy – jest to nasz szacunek dla czytelnika. Poza rzetelnymi opisami procedur oraz biznesplanów niezbędnych do skorzystania z dotacji  chcemy wskazać także ogromne wady samej w sobie idei janosikowego odbierania jednym (pracowitym i dobrze gospodarującym) i oddawania drugim wedle własnego uznania. Ponadto biznesplanowanie oraz szeroko pojęty consulting są dziedzinami bardzo pojemnymi, w związku z tym nawet gdyby od jutra zlikwidowano wszelkie formy subsydiowania życia gospodarczego, nie byłby to cios dla nas jako osób posiadających szeroką wiedzę oraz umiejętności w temacie doradztwa ekonomicznego (rozważania są czysto teoretyczne, gdyż patrząc na to co dzieje się wokół wiem, że dotacje nie zostaną zniesione przez naprawdę długi czas – prędzej ten system zbankrutuje z powodu własnej nieefektywności lub ostatni przedsiębiorca umiejący wypracowywać zysk wyjedzie do Chin czy Singapuru).

Artykuł ten jest niepoprawny w sensie zdecydowanej niezgodności z aktualnie panującą doktryną i modą. Wielu z czytelników zapyta czy to, co tu piszę nie jest hipokryzją (w końcu zarówno ja, jak i moi współpracownicy odnosimy wymierne korzyści z pomagania innym osobom oraz firmom w ubieganiu się o dotacje) czy też zwyczajnym podcinaniem gałęzi, na której siedzimy (w sensie czysto pragmatycznym – dotacje to nie tylko kolejna motywacja dla pisania biznesplanów, ale również nowi klienci częstokroć do tej pory nie mający do czynienia z zakładaniem firmy czy planowaniem gospodarczym, stąd częściej proszący nas o pomoc). Co do hipokryzji ‑ jako jedni z nielicznych wyjaśniamy naszym klientom, w czym tak naprawdę biorą udział występując o tak zwane dotacje. Stoimy również na stanowisku, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Jako ludzie dorośli w pełni odpowiadamy za swoje czyny nawet, gdy są one niemoralne lub nieefektywne, zarówno jako zbiór (pojedyncza dotacja z punktu widzenia jednego przedsiębiorcy jest patrząc z jego punktu widzenia dobrym interesem, natomiast dla systemu gospodarczego, jako całości wyrządzają one tyle dobrego, co nie przymierzając piasek w kołach zębatych), jak i pojedynczo poprzez zmienianie zachowań i działań przedsiębiorcy. W sytuacji zniknięcia dotacji lub odwrotu klientów święcie przekonanych o moralności oraz dobroczynnym wpływie dotacji na życie gospodarcze, jako specjaliści będziemy również w stanie dać sobie radę – biznesplanowanie i szeroko rozumiane doradztwo gospodarcze to o wiele więcej niż dotacje. Ponadto zazwyczaj wraz ze wzrostem wielkości i istotności przedsiębiorstwa, coraz ważniejsze dla niego staje się samo sprawne zarządzanie nim oraz związane z tym biznesplanowanie ‑ nie musi to być już poszukiwanie programu dotacyjnego na otwarcie salonu fryzjerskiego czy pensjonatu.

Zapoznaj się Teraz z naszą ofertą pozyskania dotacji unijnych.

2 thoughts on “Ciemna strona dotacji – o dotacjach bardzo krytycznie

  • Dotacje na założenie firmy to istotnie bardzo demoralizująca czynność. Sam zakładałem firmę i zrezygnowałem z pomocy urzędników stwierdziłem, że nie warto. 18 tyś to niewielkie środki, a przede wszystkim odstaraszył mnie czas jaki zajmuję ich otrzymanie. Oni mi też wskażą, na co środki mają być wydane.Oj.oj. Nie ważne jaki biznes, że są różne sytuacje- urzędnik musi mieć spokój, bo jest głupcem, dla którego każda firma jest taka sama. Różnią się tylko programy.

    Mój kuzyn od maja stara się o tą dotację. Udało mu się po drugiej próbie. Już ma decyzję, że środki otrzymał, jednak jeszcze na jego konto nie wpłynęły. Dajmy na to, że oczekiwał na nią 6 miesięcy, gdy nie mógł tej działalności prowadzić(co oznacza, że musiałby zarobić 3 tyś miesięcznie, co wcale nie jest osiągalne), a że to młody człowiek, z nowej fali młodych i uczciwych to nie robił prawie nic. Oj to jest prawdziwa demoralizacja.Już są w czerwcu będą, wniosek formalny, merytoryczny lipiec, wakacje sierpień, jednak nie. Może jeszcze jedna próba, zadzwoń jutro, za tydzień, nie ma, na 100% będą w październiku, to nie nasza winna itd. To raz

    Dwa zaś, że w naszym kraju na dorobku, są to jedyne dostępne masowo środki. Banki nie partycypują w rozwoju naszej przedsiębiorczości(seeda, start upu), co skutkuje tym, że jeszcze bardziej musimy kochać naszą brukselską mać. Nawet i macochę, która przy pomocy urzędników rozświetla przyszłość, zwiększając podaż w wielu branżach do granic ich wytrzymałości. To jest dopiero absurdalne połączenie- biznes i urzędnik. Co on wie o biznesie? O ryzyku? O życiu?

    A mnie osobiście człowieka, którego zalewają pomysły wkurza Pan Rostowski, który zbiera liczne nagrody międzynarodowe za pożyczenie niemalże 700 milionów Islandii. Tam jest kilkaset tysięcy ludzi, w dodatku całkowicie zbankrutowanych. Dla mnie to zwykły pętak, robal i minus zero. Słyszeliście, że on ma zostać premierem(gdyby Tusku został prezydentem)???

    Byłem dumny, byłem Panem i ostatecznie zbankrutowałem, ale zbankrutowałbym również z tą wspaniałą pomocą. I wcale nie żałuje, że się o nią ubiegałem. Raz już to robiłem, w programie 2.5.(2004-2006) i mi się odechciało jakkiejkolwiek żebrania, u pacanów- urzędników. Chciałbym też zauważyć, że jeśli wasz pomysł jest naprawdę dobry to może być zwyczajnie zaj…ny.

    Pozdrawiam serdecznie- wszystkich przedsiębiorców:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *