Dobra wola i jej brak przy realizowaniu biznesplanu – przykłady

Jednym z kryteriów klasyfikacji biznesplanów jest zapotrzebowanie, na które odpowiadają. Kategoria, do której należy biznesplan będzie miała niebagatelny wpływ na samą wolę wypełnienia tego dokumentu oraz co za tym idzie na prawdopodobieństwo jego realizacji.

Najlepiej zilustrują to poniższe przykłady (nie obejmują one całego spektrum biznesplanów, sygnalizują jedynie zależność chęci do realizacji biznesplanu od okoliczności, na jakie jest on tworzony):

  • Biznesplan w tworzony przez danego przedsiębiorcę w celu uzyskania tak zwanej dotacji lub innej formy pomocy publicznej (mówiąc prościej: ktoś chce coś dostać „za nic”; precyzyjniej: ktoś sięga po pieniądze innego podatnika). Osoba ta napisze w dokumencie to, co usatysfakcjonuję dany urząd (oraz pracujących w nim urzędników). Jeśli nie, to biznesplan zostanie najprawdopodobniej odrzucony (należy pamiętać, że najpierw tworzone są regulacje prawne i to przedsiębiorca musi się do nich dopasować, przedsiębiorca naprawdę potrzebujący lub z dobrym pomysłem może nie być rozpoznawany przez na przykład dany program dotacyjny). Sensowność oraz cele zawarte w dokumencie będą miały dla tej osoby nikłe znaczenie: chodzi o to, aby „dostać” pieniądze, które potem spożytkuje się w ten czy inny sposób ‑ przewidziany lub nie przewidziany przez przydzielający urząd. W sytuacji tej jedynym, co motywuje takiego przedsiębiorcę do realizacji takiego biznesplanu (poza samymi środkami „za nic”) będą sankcje karne bądź administracyjne (z odebraniem „dotacji” włącznie). W praktyce biznesowej spotyka się niezwykle często osoby, które chcą zlecić sporządzenie dokumentu jedynie żeby „dostać” pieniądze. Biznes plan ma tu być takim narzędziem. Jedynym problemem będą wymogi administracyjne (które mają się do życia gospodarczego jak wół do karety) ‑ de facto jedyna oficjalna przeszkoda do pokonania. Teoretycznie ich elementem jest zazwyczaj realizacja założeń biznesplanu. W praktyce jest różnie – sporządza się dokument mający spełnić wymogi formalne, a potem nierzadko zapomina o zobowiązaniach z nich wynikających. Realizacja takiego biznesplanu jest nierzadko grą w podchody z urzędem przydzielającym dotację lub wprost brakiem jakichkolwiek działań i skupianiem się jedynie na zapewnieniu przychylności urzędnika czy też ewentualnym unikaniu konsekwencji (wyprowadzenie pozyskanych środków, ucieczka za granicę, batalia sądowa i tym podobne). Oczywiście nie jest tu intencją oskarżanie kogokolwiek o zły czyn ‑ po prostu omawiany jest tu pewien negatywny aspekt praktyczny.
  • Biznesplan tworzony przed przedsiebiorcę-wizjonera w celu uzyskania kapitału na rozruch. W praktyce codziennej nierzadko spotyka się inteligentnych młodych (nawet w wieku licealnym) mających określoną pasję, z którą wiążą oni swój pomysł na interes. Ludzie ci mogą nie mieć pojęcia o biznesie, a nawet ignorować jego realia w sposób wręcz ostentacyjny. Oznacza to że sporządzenie i realizacja ściśle „biznesowej” części biznesplanu (kształtowanie wszystkich aspektów finansowych i księgowych firmy, jej marketingu, struktury zarządczej i wielu innych) musi odbywać się pod specjalnym nadzorem dla dobra projektu. Problem nierzadko bardzo ciekawego pomysłu połączony z oderwaniem od realiów gospodarczych, a nierzadko życiowych wogóle tyczy się nie tylko młodych ludzi. Osoby ponadprzeciętnie inteligentne, technicy-amatorzy, wynalazcy czy informatycy mają nierzadko pomysły mogące nawet zrewolucjonizować świat (co można przynajmniej w jakimś stopniu przeliczyć na ogromny potencjalny zysk): przykładami są tu ludzie tacy jak Archimedes (Prawo Archimedesa), Nicola Tesla (ogromny wkład w rozwój fizyki) czy John Nash (metody matematyczne w ekonomii nagrodzone Nagrodą Nobla). Ludzie ci mają jednak czasem pewną wadę: brak zaradności gospodarczej a nawet życiowej. Dlatego też istotna jest wszelka pomoc im udzielana: nie tylko na etapie tworzenia biznesplanu, ale również jest „sprzedawania” oraz późniejszej jego realizacji. Można być co najmniej do pewnego stopnia spokojnym co do dobrych intencji tych osób (swoim patentom i badaniom poświęcili nierzadko całe życie), jednak przy wdrażaniu ich koncepcji do życia codziennego trzeba ich często prowadzić de facto „za rękę”, bo bez pomocy z zewnątrz (mimo najlepszych chęci), założenia dotyczące takich „drobiazgów” jak zysk netto czy corporate governance (ładu korporacyjnego w spółce) rosnącej firmy mogą okazać się niemożliwymi do zrealizowania.
  • Biznesplan tworzony przez istniejące od dawna przedsiębiorstwo w celu wspomagania zarządzania lub zadań pokrewnych. Jeśli kierownictwo traktuje poważnie swoją pracę (co nie jest oczywistym przy rozbiciu funkcji właścicielskich i zarządczych  ‑ szczególnie w dużych korporacjach) oraz charakteryzuje się dobrymi podstawami merytorycznymi (czyli menedżerowie wiedzą czemu ma służyć ich biznesplan oraz jak ma wyglądać jego realizacja), to nie ma obaw co do realizacji takiego biznes planu. Jednak z punktu widzenia właściciela zawsze dobre będzie pamiętanie o starej radzieckiej dewizie „ufaj i kontroluj” – pomysły managamentu oraz ich realizacji powinny być poddawane ciągłej weryfikacji przez głównego zarządzającego firmy (zazwyczaj prezesa) oraz dominujących udziałowców. Wobec nierzadko zuchwałych dyrektorów i kierowników stosowana powinna być również metoda kija i marchewki – źle określone cele lub niedostateczna realizacja biznesplanu powinny równać się sankcjom, natomiast dobre standardy powinny być nagradzane.

Powyższe przykłady wskazują jasno, że realizacja biznesplanu może, ale nie musi być celem samym w sobie. Warto jednak pamiętać także o aspekcie etycznym – jeśli przedsiębiorca deklaruje, że będzie dążył do realizacji tych celów, to nawet gdy dla niego samego cel osobisty jest inny, warto jest przynajmniej z całych sił dążyć do dotrzymania danego słowa.

Karol Szczepański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *