W biznesie nawet filozof ma szansę czyli jak otrzymać dotację dla bezrobotnych

W Polsce co miesiąc do powiatowych urzędów pracy bezrobotni przynoszą setki wniosków o wsparcie ich biznesu dotacją z urzędu. W zależności od placówki odpada w kwalifikacjach nawet do 10 procent z nich. Co zrobić, aby nasz pomysł na firmę i plan jej „rozkręcenia” nie trafił do kosza i nie stał się właśnie tym jednym z dziesięciu? O kilka porad poprosiliśmy osobę, która decyduje o tym, który wniosek ma szansę, a który zostanie skazany na niebyt.

– W „moim” powiatowym urzędzie pracy” odpada kilka procent wniosków. To wcale nie te, które zakładają powołanie do życia szczególnie ekstrawaganckich czy awangardowych biznesów – twierdzi nasz rozmówca. – Akurat takie nam się podobają, bo są w pewien sposób innowacyjne i dają szansę zaistnienia na rynku, na którym nikogo wcześniej nigdy nie było. Najgorsi są tacy bezrobotni, którzy pod wpływem znajomych albo kolorowych magazynów stwierdzają, że chcą prowadzić jakąś według nich modną i popularną działalność biznesową. W tym roku prawdziwe triumfy święci wizaż, kosmetyka i masaże. Oczywiście w tych pomysłach nie ma nic złego, wielu z wnioskodawców ma doskonale opracowane plany biznesowe, z szansami na rynkowy sukces. Ja mówię o takich biznesach, które są zakładane przez osoby mające co najwyżej mgliste pojęcie o tym, co chcą właściwie robić. Ostatni przykład w września. Dziewczyna, osoba z wykształceniem pedagogicznym chce prowadzić salon kosmetyczny. O jej doświadczeniach zawodowych świadczy dwudniowy kurs „zawodowy”. Jak ja mam uwierzyć, że taki zakład przyciągnie klientelę? Przecież po pierwszej wizycie u takiego „fachowca” może się okazać, że nikt się tam już nie zjawi. Taka firma nie rokuje nadziei na to, że utrzyma się na rynku, a ja nie chce tej pani widzieć u siebie za rok w rejestrach osób bezrobotnych. Wolę dać kasę ludziom, którzy wiedzą czego chcą – nie kryje urzędnik.

Jeśli jednak wiesz, czego chcesz, a do prowadzenia biznesu w swojej branży masz nie tylko zaplecze, zapał, ale możesz się również wykazać doświadczeniem, musisz uważać na jeszcze jedną „zasadzkę”.

– Odpadają też często ci, którzy składają wnioski na prowadzenie działalności w jakiś sposób licencjonowanej – przyznaje nasz informator. – Na przykład, żeby prowadzić biuro rachunkowe trzeba mieć na to specjalne „kwity” z ministerstwa. A wnioskodawca ich nie ma. I jak mam mu dać dotację? Za chwilę jego wniosek nie nazywa się już „biuro rachunkowe”, ale biuro pisania podań. No ok., na to nie trzeba przecież żadnej licencji. Ale kto teraz przychodzi do biura, by mu napisać podanie? Wchodzi po prostu do sieci na wyspecjalizowane portale i ściąga sobie gotowce z setek dostępnych formularzy na tych stronach. A więc wniosek jest odrzucany jako źle rokujący. Dla mnie niezwykle ważne jest to, czy bezrobotny daje nadzieję, że jego firma utrzyma się na rynku, a nie tylko „przeje” dotację, by później działać kulawo lub zostać zamknięta – przestrzega urzędnik. Ale i uspokaja. – Nie jest jednak tak, że akceptujemy wnioski jedynie od tych osób, które chcą prowadzić firmę zgodną z kierunkiem swojego wykształcenia. Jeśli – to przykład abstrakcyjny – bezrobotny filozof będzie chciał prowadzić serwis fotograficzny i udowodni, że na powiedzmy amatorsko zajmuje się tym od lat, działał w jakichś kołach zainteresowań, publikował swoje fotografie w prasie czy internetowych portalach, to oczywistym jest, że nawet się nie zająkniemy na temat jego wykształcenia. Na szczęście osób, które chcą działać w sektorze czy branży o której nie mają pojęcia, jest coraz mniej. Może wiedzą, że mają nikłe szanse na wsparcie z naszych środków? – zastanawia się urzędnik.

Sprawdź Teraz naszą ofertę przygotowania wniosku i biznesplanu dla Urzędu Pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *