Pieniądze na wsparcie eksportu są, brakuje za to pomysłów

Niewielkiemu w sumie zainteresowaniu polskich przedsiębiorców PO IG Działanie 6.1 „Paszport do eksportu” nie dziwią się fachowcy wypowiadający się na rozmaitych forach branżowych i ogólnych. W jednej z takich dyskusji na forum Goldenline prowadzonych w temacie dotyczącym PO IG Daria Mak-Walther właścicielka firmy DAMA Projektmanagment Mittel-und Osteeuropa, wskazuje na słabe punkty polskich pomysłów na eksport. A właściwie na brak punktów silnych. Otóż twierdzi ona, że klucz w powodzeniu zamiarów eksportowych nie leży wcale w skali dofinansowania tegoż eksportu z jakiegokolwiek unijnego programu. Wskazuje, że sukces zależy od podejścia firmy do eksportu.

– Na początku potrzebna jest koncepcja, której w 80 procentach polskich firm nie ma. Niestety, większość firm myśli, że jeżeli coś produkuje w Polsce, to jest to i tak tańsze na Zachodzie, więc wszyscy w Niemczech czekają w kolejce, aż taka firma przyjdzie i jeszcze mówią: dziękuję, że wreszcie przyszliście. Niestety, to było na początku 80-tych i  90-tych lat. Teraz wychodząc na rynki zachodnie muszę znać konkurencję, muszę znać ceny, certyfikaty, normy i tak dalej.

Specjalistka radzi, by w firmę cały czas inwestować i traktować eksportowy biznes poważnie. Co to znaczy poważnie? Spotykać się z innymi biznesmenami, brać udział w targach, seminariach, spotkaniach biznesowych, aktywnie poszukiwać partnerów.

– Niemcy sami wchodzą na rynki wschodnie i nie czekają z opuszczonymi rękami. Przede wszystkim Niemcy wymagają elastycznych rozwiązań, ale polska firma proponuje tylko standardowe rozwiązanie, które kosztuje najmniej wysiłku. Z tym spotykam się bardzo często w branży metalowej – twierdzi Daria Mak-Walther.

A standardowe oferty i rozwiązania firmy niemieckie otrzymują choćby z Ukrainy i Rumunii. Akurat z tymi państwami nie jesteśmy wstanie konkurować tanią siłą roboczą. Specjalistka zatem radzi wziąć się do roboty i myślenia.

Problem w tym, że nawet firmy aplikujące do Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka reprezentują „stare” branże. Stare, to znaczy oparte na pomyśle eksportowym zasadzającym się na taniej polskiej sile roboczej. Jeszcze niedawno liderami eksportu były firmy zajmujące się choćby produkcją mebli czy materiałów budowlanych. Przedsiębiorstw IT jest wśród nich jak na lekarstwo. Podejście takie broniło się dobrze, gdy polska złotówka była słaba. Im bardziej koszty pracy w kraju rosły, im silniejsza stawała się nasza waluta, tym szybciej topniały zamówienia kierowane do polskich firm. Spadła również opłacalność produkcji, bo zachodni kontrahenci woleli kupować tańsze produkty w jeszcze tańszych krajach unijnych, choćby Rumunii. Jeśli polskie firmy nadal będą tkwić w starym myśleniu wkrótce okazać się może – mimo zabiegów rządu wspierających polski eksport i mimo ukierunkowanych na eksport funduszy , że po drugiej stronie „nikt nie czeka”. A raz stracony rynek trudno jest odzyskać, a ewentualny sukces na tym polu oznacza poważne koszty. Lepiej je ponieść wcześniej, korzystając choćby z programów takich jak PO IG czy też wojewódzkich Regionalnych Programów Operacyjnych.

Zapoznaj się z naszą ofertą pozyskiwania Dotacji Unijnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *