Europejski paszport furtką na rynki Unii oraz wady i zalety akcji

Na podstawie nowych przepisów przedsiębiorstwo występujące w roli emitenta akcji, którego prospekt emisyjny został zatwierdzony w Polsce przez KNF, zabiegać może tym samym o kapitał we wszystkich krajach Unii Europejskiej bez konieczności ponownego zatwierdzania tam owego dokumentu – jego akceptacja przez organ nadzoru rynku finansowego w macierzystym kraju emitenta oznacza bowiem otrzymanie przezeń tzw. jednolitego paszportu europejskiego. Podobna sytuacja dotyczy firm zagranicznych, mających siedzibę na terytorium Wspólnoty, które nie muszą już starać się o dopuszczenie swych papierów wartościowych do obrotu przez KNF.

Niedawno uchwalona ustawa o obrocie instrumentami finansowymi wprowadziła również szeroką definicję instrumentu finansowego – odnosi się ona nie tylko do instrumentów, funkcjonujących już wcześniej na rodzimym rynku kapitałowym, ale również do istniejących na bardziej rozwiniętych platformach transakcyjnych. Inną modyfikacją jest wprowadzenie możliwości tworzenia alternatywnych systemów obrotu, czyli systemów pozagiełdowych, co ma uczynić łatwiejszym dostęp do kapitału dla mniejszych przedsiębiorstw, które nie są stanie ponosić wygórowanych kosztów związanych z notowaniami akcji w systemie giełdowym i koniecznością spełniania w związku z tym restrykcyjnych wymogów prawnych czy finansowych.

Wspomniany „jednolity paszport europejski” (ang. single passport) dla instytucji świadczących usługi z zakresu pośrednictwa na rynku kapitałowym (domy maklerskie), podmiotów zbiorowego inwestowania (fundusze inwestycyjne) oraz dla emitentów papierów wartościowych jest dogodnym mechanizmem, zapewniającym funkcjonowanie zintegrowanego rynku kapitałowego w Unii Europejskiej, zgodnie z zasadą swobodnego przepływu funduszy. Jednolity paszport oznacza, iż uzyskana przez te podmioty licencja w kraju macierzystym jest uznawana w pozostałych krajach członkowskich i na podstawie zasady wzajemnej uznawalności podmiot, który otrzymał zezwolenie na działanie w określonej branży w kraju, gdzie posiada swą siedzibę, może rozpocząć pokrewną działalność objętą licencją lub oferować papiery wartościowe objęte zezwoleniem w pozostałych krajach członkowskich.

Możliwości dywersyfikacji portfela poprzez inwestycje w zagraniczne akcje (lub obligacje) uzyskały również jednocześnie spółki z innych krajów Unii, zainteresowane pozyskaniem kapitału na polskim rynku, które w świetle nowych przepisów skierować mogą swoją ofertę bezpośrednio do polskich inwestorów lub zabiegać o dopuszczenie ich akcji do obrotu na GPW w Warszawie. W takiej sytuacji zagraniczne przedsiębiorstwo zobligowane zostaje jedynie do przygotowania prospektu (emisyjnego) zgodnie z przepisami prawa wspólnotowego, natomiast dla polskich inwestorów dostępny być musi tylko skrócony dokument podsumowujący warunki oferty, sporządzony w języku polskim. Spółka taka w dalszym ciągu podlega rodzimemu (z punktu widzenia swojej siedziby) prawu spółek i zasadom ładu korporacyjnego.

Akcje wydają się pożądaną formą finansowania, ponieważ czynią przedsiębiorstwo mniej wrażliwym na skutki zmniejszenia sprzedaży i dochodów w czasach dekoniunktury. Finansowanie przez emisje udziałowych papierów wartościowych (w szczególności mamy tu na myśli akcje zwykłe) nie pociąga za sobą stałego obciążenia płatnościami, które zmusić mogłyby słabnącą spółkę do ogłoszenia upadłości.

Z punktu widzenia przedsiębiorstwa-emitenta akcje jako źródła pozyskania dodatkowych funduszy przynoszą szereg korzyści:

– Akcje zwykłe nie zobowiązują firmy do dokonywania wypłat akcjonariuszom, toteż spółka wypłaca dywidendy tylko wówczas, kiedy przynosi zyski i nie ma presji w zakresie potrzeb wewnętrznych oraz inwestycyjnych. Jeśli spółka posługiwałaby się w tym przypadku pożyczką, miałaby prawne zobowiązanie spłaty rat kapitałowych oraz odsetek, niezależnie od swej kondycji finansowej.

– Akcje zwykłe nie posiadają sprecyzowanej daty zapadalności – nie muszą być więc spłacone w określonym terminie, tak jak emisja obligacji.

– Sprzedaż akcji zwykłych podnosi wiarygodność kredytową przedsiębiorstwa, ponieważ akcje chronią interes wierzycieli przed stratami. To z kolei przyczynia się do poprawy ocen klasyfikacyjnych obligacji, zmniejsza koszt długu i zwiększa przyszłą zdolność posługiwania się nim, jak również wzmacnia standing finansowy firmy w oczach potencjalnego kapitałodawcy – banku.

– W przypadku, gdy perspektywy rozwoju spółki są dobre, wówczas akcje zwykłe mogą być sprzedane na rynku na bardziej dogodnych warunkach aniżeli pożyczka obligacyjna. Akcje interesują zwykle określone kategorie inwestorów z kilku względów: (a) zazwyczaj przynoszą wyższą oczekiwaną całkowitą stopę dochodu (dywidendy i zyski kapitałowe) niż obligacje, (b) reprezentują własność firmy, a tym samym dostarczają ich nabywcom.

– W okresie, gdy spółka napotyka problemy w działalności, potrzebuje często nowych funduszy dla ich przezwyciężenia. Inwestorzy nie są jednak skłonni dostarczać kapitału przedsiębiorstwu, znajdującemu się w trudnej sytuacji finansowej i jeśli już zdecydują się to uczynić, będą wymagali pewnego typu zabezpieczenia. W praktyce często oznacza to, iż firma ma szanse na pozyskanie dodatkowego kapitału wyłącznie poprzez emisję papierów dłużnych, co jest bezpieczniejsze dla inwestora. Ponieważ zarządy spółek są również tego świadome, w okresach dobrej koniunktury wolą finansować działalność akcjami zwykłymi celem utrzymania rezerwowej zdolności pożyczkowej.

Trzeba jednak mieć na uwadze, iż finansowanie funkcjonowania przedsiębiorstwa poprzez emisje akcji posiada też – jak każda dziedzina działalności i życia – i słabe strony, które należy wziąć pod uwagę, nim zdecydujemy się na zwiększenie grona udziałowców naszej spółki, zgodnie z mottem „każda rzecz ma dwie strony, a tylko fanatycy widzą wyłącznie jedną”…

Do negatywnych aspektów tego sposobu finansowania zaliczyć trzeba poniższe:

– Sprzedaż nowych akcji oznacza uzyskanie prawa głosu, a być może nawet kontroli przez nowych akcjonariuszy. Powoduje to, iż zarządy często świadomie unikają dodatkowego finansowania przez emisję papierów udziałowych, obawiając się utraty kontroli nad przedsiębiorstwem tudzież nadmiernego rozproszenia akcjonariatu, co może prowadzić do komplikacji procesów decyzyjnych.

– Akcje przyznają swym właścicielom prawo do udziału w zysku firmy – jeśli więc zyski rosną, to nowi akcjonariusze otrzymają udziały w korzyściach z tego tytułu; gdyby jednak zastosowano pożyczkę w postaci obligacji, wówczas nowi inwestorzy otrzymaliby jedynie stały dochód, niezależny od wyników finansowych spółki.

– Koszty subskrypcji emisji oraz późniejszej dystrybucji akcji zazwyczaj są większe od tych samych kosztów w przypadku obligacji – głównie ze względu na wyższe koszty badania ryzyka inwestycji w akcje.

– Akcje są bardziej ryzykowne od kapitałów dłużnych; co oznacza, że inwestorzy muszą w większym stopniu dywersyfikować posiadane portfele tych walorów – nowa emisja akcji powinna być zatem sprzedana większej liczbie inwestorów niż pożyczka w formie obligacji o tej samej wartości.

– Wprowadzenie na rynek (zwłaszcza zaś międzynarodowy) jakichkolwiek nowych papierów wartościowych wymaga poniesienia przez spółkę kosztów emisji, które odzwierciedlają wydatki administracyjne, koszty rejestracji, opłaty prawnicze, ryzyko związane ze zdobyciem nowych funduszy, a także konieczność obniżenia ceny walorów nowej emisji w porównaniu z instrumentami już wyemitowanymi. Koszty emisji zmniejszają przychody spółki, zwiększając natomiast ostateczny koszt zgromadzenia kapitału.

Pomimo wspomnianych niedogodności, z którymi niestety trzeba się liczyć w przypadku emisji akcji, pozostaje ona jednak bardzo atrakcyjnym sposobem na dotarcie do kieszeni inwestorów i zmobilizowanie dodatkowego kapitału na rozwój naszej firmy – szczególnie zaś w okresie, kiedy banki wprowadzają restrykcyjne kryteria udzielania kredytów i przykręcają przedsiębiorcom przysłowiowy „kurek” z pieniędzmi…

Przede wszystkim kapitał, jakiego dostarczy nam sprzedaż walorów w ramach oferty publicznej, wykorzystać możemy w trybie natychmiastowym do realizacji strategicznych, długofalowych celów rozwoju spółki, nie przeznaczając go jednak na znacznie wcześniej zdefiniowany priorytet. Akcjonariusze sami decydują demokratycznie o tym, jak zagospodarują pozyskane pieniądze – mogą zaangażować się w nowe przedsięwzięcia, zwiększyć produkcję, dokonać ekspansji na odmienne rynki, ale także…spłacić wcześniej zaciągnięte zobowiązania.

Przed firmą, której akcje są obecne w publicznym obrocie, otwierają się również znacznie lepsze perspektywy finansowe. Może nie jest to od razu przyszłość świetlana, jednak przedsiębiorstwo już notowane na giełdzie w przyszłości znacząco ułatwione będzie miało pozyskanie kolejnej puli nowego kapitału bądź sfinansowanie zadłużenia, skoro zaistnieje już wcześniej na rynku. Decydując się na taki krok, spółka zobowiązuje się zarazem do przyjęcia ściśle zdefiniowanego trybu informowania o swej działalności i sytuacji finansowej, a także do wdrożenia ponadprzeciętnych standardów etycznych (zasad ładu korporacyjnego), co implikuje, iż współpraca z nią obarczona będzie mniejszym stopniem ryzyka handlowego czy kredytowego. Firma notowana na rynku regulowanym podlega zresztą nie tylko obowiązkom informacyjnym, ale również nadzorowi i kontroli ze strony stosownego organu, czyli KNF. Z tego też względu rośnie jej wiarygodność i renoma w oczach potencjalnych kooperantów i kapitałodawców, m.in. bardzo często instytucje finansowe proponują giełdowym emitentom korzystniejsze warunki dostępu do produktów ze swej oferty, w tym kredytowych (a więc niższe oprocentowanie lub prowizje). Przedsiębiorstwom notowanym na giełdzie ponadto przyznawane są przez banki limity zadłużenia, do wysokości których podmioty te mają możliwość wprowadzania na rynek krótkoterminowych papierów dłużnych, przy czym nie ma tu wymogu ustanawiania na nich zabezpieczeń. Dodatkowo łatwiej będzie takiej firmie uzyskać gwarancję instytucji finansowej, która wymagana jest w przypadku rozważania w przyszłości instrumentów dłużnych. Wówczas też cena usług, świadczonych przez bank na rzecz naszej spółki, będzie zapewne niższa, gdyż z reguły zależna jest ona proporcjonalnie od poziomu ryzyka, jakie towarzyszy danej operacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *